Homilia w uroczystość
Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski
Jasna Góra, "Na
Szczycie"
3 maja 2000 r.
Niech będzie pochwalony
Jezus Chrystus!
W miłości Chrystusa i
Maryi, po bratersku pozdrawiam:
wszystkich Księży
Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów,
Braci w kapłaństwie,
Seminarzystów,
Wszystkich, którzy
przyczyniają się do ubogacenia naszej liturgii;
słowa wdzięczności
kieruję do wszystkich Ojców Paulinów, na ręce Ojca Generała;
pozdrawiam wszystkie
Osoby życia konsekrowanego;
słowa szacunku kieruję
do Pani Marszałek i Przedstawicieli życia politycznego;
gorąco pozdrawiam Braci
i Siostry - Pielgrzymów, Was wszystkich, umiłowani czciciele Matki
Najświętszej!
1. W blaskach Opatrzności Bożej
Bóg "pomny na miłosierdzie swoje" (Łk 1, 54), jak powiedziała Maryja przy nawiedzeniu świętej Elżbiety, pozwala nam dziś, pod szczytem Jasnej Góry, rozważać Jego niezbadane tajemnice i odsłaniać dobroć, jaką nas ogarnia. Opatrzność Boża bowiem tak komponuje wydarzenia, że choć ludziom się wydaje, iż są ich dziełem, to one włączają się w strategię Bożej dobroci i służą ludziom do zbawienia.
Dzisiaj jeszcze żyjemy w blaskach i odgłosach
niedzielnego wydarzenia, jakim była kanonizacja błogosławionej siostry
Faustyny. W mieście Apostołów Piotra i Pawła Piotrowy następca - Jan Paweł II
potwierdził uroczystym oświadczeniem Kościoła, że ta skromna zakonnica, chora
na płuca, nie mogąca nawet wypełnić najprostszych zleceń przy sprzątaniu
domowym, ukazuje się pod koniec tego tysiąclecia jako powiernica Chrystusa,
zdolna w cierpieniu przypomnieć światu prawdę o Bogu miłosiernym.
W tym samym dniu na Wzgórzu Lecha w Gnieźnie wybitni
przedstawiciele europejskiej polityki i polski Sejm, z przedstawicielami rządu,
przypominając pielgrzymkę Ottona III do świeżego jeszcze wówczas grobu świętego
męczennika Wojciecha, przypomnieli Zjazd Gnieźnieński sprzed dokładnie tysiąca
lat i wyłożyli w osobnej uchwale dzisiejszy punkt widzenia na skutki tamtego
aktu, trwające do dziś, co więcej, prowokujące nowe wyzwania, na które trzeba
odpowiadać. W tym momencie święty Wojciech wyrósł ponownie na postać wielce
jednoczącą. Tak jak kiedyś przy swoim grobie "potrafił" połączyć
zamiary imperatora Ottona z dążeniami księcia Polan - Bolesława, jak zakusy
starej metropolii magdeburskiej "potrafił" uśmierzyć przez powołanie
nowej metropolii w ówczesnym Gnieźnie, tak dziś, o dziwo, on, Wojciech -
Słowianin, "potrafił" na tym samym miejscu spowodować stwierdzenie w
zgodnym głosowaniu, że wartości chrześcijańskie są dobrem dla narodów. Ważny
jest moment wyczucia dziejów, aby zauważyć te chwile, które pozwalają się
wznieść nad podziały partyjne i widzieć Ojczyznę w perspektywie przestrzeni
dziejowej. Takich chwil nie ma wiele, są jak gdyby przerwami w sporach, jak
wtedy, gdy w Sejmie zagościł Jan Paweł II, jak wtedy, gdy ręce wyciągają się do
przełamania się opłatkiem. Chciałoby się powiedzieć za Psalmistą: "O
Panie, nasz Panie, jak przedziwne Twe imię po wszystkiej ziemi!" (Ps 8,
10).
Wśród znaków Opatrzności Bożej, które odczytujemy w
bieżącej chwili, szczególnie w Roku Wielkiego Jubileuszu, pozostaje trwałe
miejsce roztaczającej się na Polakami Opatrzności Bożej - Jasna Góra, z
obecnością obrazu Królowej Polski. Maryja ciągle trwa przy Chrystusie: przy
żłóbku, w Kanie Galilejskiej, na Kalwarii. Ona jest tą Arką Przymierza, która
błyszczy w ciągle otwartej świątyni Boga w niebie, o czym przypomniało nam
pierwsze czytanie, wzięte z Księgi Apokalipsy (por. Ap 11, 19a).
Ojciec święty, przygotowując nas na wejście z
ewangelizacją w nowe stulecie, poucza o potrzebie nawrócenia, wyznania słabości
i oczyszczenia sumienia. Wypada więc, abyśmy spojrzeli na nasze zawierzenie
Maryi, jakim żyjemy teraz i jakie chcemy mieć na przyszłość. Okazja ku temu jest
wspaniała, bo dzień Królowej Polski przypada w rocznicę uchwalenia Konstytucji
3 Maja, podjęcia wotum o budowie dziękczynnej świątyni Opatrzności Bożej i w
dniu patronalnym całej emigracji polskiej i wszystkich Polaków, którzy znajdują
się poza jej granicami. To duchowe rozszerzenie się Polski na cały świat jest
niesłychanie ściśle związane z Maryją Jasnogórską. Obecność wielu biskupów
pochodzenia polskiego i biskupów - Polaków, pracujących poza granicami Polski
na rzecz innych Kościołów lub Stolicy Apostolskiej, jest tego dobitnym dowodem.
Naturalnie, nie wszyscy mogli przybyć, wielu przysłało swoje życzenia, wielu
włącza się duchowo w naszą modlitwę. Rozumiemy też, że jest cząstka Polaków,
którzy nie odczuwają tej czułej miłości matczynej Matki Chrystusa, ale my
wiemy, że i oni włączeni są w krąg Jej bezinteresownej dobroci. Chcemy dziś
zastanowić się nad dwoma tematami: po pierwsze - czego możemy oczekiwać od
Maryi w następnych stuleciach?; po drugie
- czego Maryja może oczekiwać od Polaków w zbawczej posłudze Kościoła?
2. Oczekiwania Maryi wobec narodu polskiego
Postawmy sobie śmiałe pytanie: jak Maryja będzie się
odnosiła do Polaków w przyszłych pokoleniach? Odpowiadamy z dużą pewnością:
przecież nic się nie zmieni, Maryja od początku bytu narodu otacza go swoją
opieką i miłością. Świadczy o tym i święty Wojciech, i hymn Bogurodzica,
i tyle składanych w każdym pokoleniu ślubowań. Jej miłość jest trwała, nie może
się zmienić, zgodnie ze słowami pieśni: "a kiedy Ojciec rozgniewany
siecze, szczęśliwy, kto się do Matki uciecze".
Maryja może jednak stawiać nam większe wymagania.
Wiadomo bowiem, że miłość ze swej natury domaga się wzajemności i choć
wyznajemy głośno i na zewnątrz naszą miłość do Maryi, to Ona oczekuje miłości
wewnętrznej i dojrzalszej. Ponieważ Maryja nie ma innego programu jak tylko to,
czego chce Chrystus, dlatego oczekuje większej i dojrzalszej miłości w życiu i
w czynach względem Jezusa. Przeglądając nasze przyrzeczenia i śluby, zdajemy
sobie sprawę, że nie zostały one w pełni urzeczywistnione. Tam, gdzie wzmaga
się nieprawość, tam następuje oziębłość wielu - mówi o tym Ewangelia według
świętego Mateusza (por. Mt 24, 12) i tę oziębłość przecież zauważamy.
Dalej, Maryja pragnie miłości wytrwałej. Nie tylko od
święta do święta, od pielgrzymki do pielgrzymki. Pytam jednego spośród
pielgrzymów z Warszawy, którzy idą pieszo przez dziewięć dni, podczas
sierpniowych upałów, na Jasną Górę: "jak długo pozostaniesz na Jasnej
Górze?" Pada odpowiedź: "jak tylko przejdę przed obrazem, zaraz
wracam, bo samochód już będzie czekał". Dziewięć dni drogi i tylko chwila
spotkania? Oznacza to brak wytrwałej modlitwy. Przypominają się słowa Pana
Jezusa z Ogrójca, skierowane do Apostołów: "jednej godziny nie mogliście
czuwać ze Mną?" (Mt 26, 40).
Maryja wreszcie oczekuje od przyszłego pokolenia
postaw odpowiedzialnych. Oznacza to czynne wspieranie rozwoju społecznego,
zwłaszcza w dziedzinie dobroczynności i wolontariatu. Wolontariat to jest
udzielanie pomocy z dobrego serca. Nie wystarczy samo narzekanie, krytykowanie
i lamentowanie, jak to często się słyszy w jednej z "pobożnych"
radiostacji. Jeśli chodzi o niepowodzenia, zwłaszcza ekonomiczne, zwykło się
wskazywać winnych, i to z całą pewnością, jak to czynią gracze polityczni.
Natomiast oczekiwana odpowiedzialność to raczej ciche zbadanie sprawy,
upomnienie i modlitwa o nawrócenie. Walka, jakiej nawyk odziedziczyliśmy po
systemie totalitarnym, winna ustępować miejsca argumentom wypowiadanym z
miłością i wyrozumiałością. Tylko kompetentni ludzie, znawcy przedmiotu, mogą
się podjąć borykania z przejawami złośliwości szatańskiej, a takiej nie brak.
3. Naród wobec Maryi
Wspomniałem, jakie życzenia może mieć Maryja wobec
naszego narodu. Należy także powiedzieć, jakie postulaty zgłaszamy my sami
wobec siebie.
Najpierw zastanówmy się, co rozumiemy pod słowem
"naród"? Mówimy to przed tronem Królowej Polski, która wysłuchując
nas, nie kieruje się pojęciami zawartymi w encyklopediach. Tak jak Ona nie jest
Królową w znaczeniu ziemskiej władczyni, tak i poddani, ludzie zawierzenia Jej,
nie są objęci ani granicami, ani wiekiem, ani nawet świątobliwością czy
pobożnością swego życia. Ona przede wszystkim jest Królową miłosierdzia, bo
naśladuje w sposób najdoskonalszy swojego Syna. Mówimy: "naród Ją wybrał
na swoją Królową". Wybrał, bo sama tego chciała. Podobnie jak wybrała
Meksyk z sanktuarium w Guadalupe, Francję z Lourdes czy Portugalię z Fatimą.
Łaski związane z danym sanktuarium oznaczają coś szczególnego, czym Maryja,
jako "łaski pełna", rzec by można: "przepełniona łaskami",
dzieli się po kolei z różnymi ludami, według ich zapotrzebowań i charakteru
duchowego. Polacy, jak wiemy, mają coś specyficznego. O tym, co nas wyróżnia,
Maryja wie lepiej niż my to potrafimy określić.
W dniu dzisiejszym kierujemy modlitwy za pośrednictwem
Maryi za wszystkich Polaków poza granicami współczesnej Polski. Gdzie oni są i
jacy oni są? Aby na to odpowiedzieć, trzeba by napisać wiele książek. Można
powiedzieć: Polacy są wszędzie. Od Bieguna Północnego aż po Antarktydę. Od
Władywostoku aż po Kalifornię. Na każdym kontynencie i w każdym kraju. Nie
zdołamy wyliczyć przyczyn, dla których tam zamieszkali. Są "stare"
emigracje - ci, którzy wyjechali w poszukiwaniu chleba, i późniejsze - w
poszukiwaniu wolności politycznej. Niektórzy nie wyjeżdżali, ale ich wywieziono
lub wcielono w obszar innego państwa. O ile przedtem opuszczenie kraju było
czymś rzadkim, to teraz - przy rozwiniętej komunikacji i przy rozwijającej się
znajomości języków obcych - pobyt za granicą staje się czymś normalnym. Polscy
artyści, inżynierowie, lekarze czy informatycy łatwo znajdują pracę i
"wtapiają się" w nową ojczyznę. Idzie za nimi Kościół, jako asystent
tej duchowości, która czerpana jest ze stągwi jasnogórskiej Kany. W ten sposób
dokonuje się solidarna służba dla świata. Duszpasterstwo polskie idące za
wychodźstwem nie stawia sobie jako pierwszy cel utrzymanie języka i obyczajów
polskich, ale takie działanie, iżby z wartościami wiary i wrażliwym sumieniem,
z odpornością na cierpienie tak typowe dla Polaków mogli oni wchodzić do
społeczności Kościoła powszechnego. Jaka to rozległa praca, i to podjęta przez
Polaków, świadczą liczby - około 60 biskupów Polaków lub pochodzenia polskiego
i tysiące kapłanów rozproszonych po świecie, władających językiem polskim mniej
lub bardziej, ale służących wielkiej sprawie wiary, która rozszerzała się od
grobu świętego Wojciecha, świętego Stanisława, aż do świętego Maksymiliana i
współczesnych męczenników.
I druga odpowiedź: kim oni są? Na pewno stopień
związku z Polską jest bardzo różny. Jeśli można, jak mi mówiono, wyróżnić wśród
Brazylijczyków 84 odcienie koloru skóry, to te odcienie związku z polskością są
u naszych emigrantów liczniejsze. Bardzo często wśród przebywających poza
Polską można spotkać przykłady takiej miłości Ojczyzny, jakiej w kraju się nie
spotka. Za przykład niech posłuży nasz największy emigrant, Jan Paweł II.
Pracuje dla Kościoła i dla wszystkich ludzi w świecie, mówi wieloma językami, a
przecież miłość do Polski przebija u niego w każdym gaśnie, nie pomniejszając
nic z ukochania spraw całej ludzkości i każdego człowieka.
Czego Maryja oczekuje od nas na zbliżające się
stulecie? Oczekuje, byśmy byli sobą, wychowani w jasnogórskiej szkole, i
zachowując miłość do Niej, uczyli innych, jak Ją kochać ze względu na Jezusa.
Wychodzenie poza Polskę jest nieuchronne, tak jak nie można powstrzymywać
przybywania cudzoziemców do nas. Obyśmy umieli być gościnnymi apostołami u
siebie i grzecznymi rzecznikami naszej wiary w świecie. Oto nasze zadanie
apostolskie. My nie idziemy z pustymi rękami, nie idziemy tylko po to, by brać,
idziemy, aby także dawać i służyć Chrystusowi i Jego Najświętszej Matce. Amen.
|
(c) 1997 Sekretariat Prymasa Polski, Wszelkie prawa zastrzeżone. |